Żegnałem Profesora, w imieniu wszystkich Absolwentów Szkoły, bo chociaż nie byłem nigdy Jego uczniem, moje ostatnie lata nauki w liceum przypadały na początek dyrektorskiej kadencji Profesora Maszczyńskiego. Zapamiętałem Go, jako życzliwego i pogodnego człowieka. Wielokrotnie rozmawialiśmy. Jedna z tych rozmów zapadła mi głęboko w pamięci. Profesor Maszczyński powiedział mi kiedyś, śmiejąc się, że nie lubi poezji Miłosza, w której wszystko jest tak niejasne i skomplikowane, woli wiersze Szarego, bo wszystko w nich jest takie klarowne i proste...
Napisałem więc na tę smutną okoliczność krótki, prosty wiersz, którym żegnam Profesora, teraz już, jako młodszy "kolega po fachu", jak polonista - matematyka...
MATEMATYK
pamięci Profesora Witolda Jacka Maszczyńskiego
Nasze godziny
Są policzone
I bilans życia
Czeka nas wszystkich
Odjąć stracone
Mnożyć przez miłość
Dzielić przez bliskich
Życie – równanie
Z niewiadomymi
Wynik powinien
Wyjść nam poprawny
Każdy dzień bowiem
Tutaj na ziemi
To zbiór zamknięty
Nieprzeliczalny…
